Bitwa pod Jamną, pacyfikacja wsi

W okolicach Jamnej znajduje się lesiste wzgórze położone pomiędzy rzeką Białą a Dunajcem, poprzecinane gęstymi parowami i wąwozami. Tereny te stwarzały dogodne warunki do działań partyzanckich w okresie II wojny światowej. W tych to głównie rejonach działał od końca lipca do końca października 1944 roku I batalion 16 pułku piechoty Armii Krajowej pod dowództwem kpt. Eugeniusza Borowskiego “Leliwy” – batalion “Barbara”. Kapitan “Leliwa”, , organizował wypady i zasadzki leśne na oddziały Wehrmachtu SS i policji niemieckiej, realizując na terenie obwodu tarnowskiego plan “Burza”. Niemcy wielokrotnie próbowali otoczyć partyzantów w lasach i zniszczyć ich, ale bez powodzenia.

 

po prawej: archiwalne zdjęcie partyzantów z Batalionu Barbara

 

12 września 1944 roku dwa bataliony niemieckiej policji, SS i żandarmerii otoczyły batalion “Barbara” na Suchej Górze, ale wyszedł on zwycięsko z tej zasadzki, nie ponosząc strat, przebijając się szturmem przez niemiecki pierścień okrążający. Po tej walce batalion “Barbara” zatrzymał się w Jamnej. Dowództwo zakwaterowało się w małym budynku wiejskiej szkoły, położonej na wzgórzu, skąd dobrze widać było okolice. Wieś Jamna w tym czasie zmieniła się w obozowisko pełne partyzantów (około 600) i koni.

 

po prawej: pomnik na Jamnej upamiętniający ofiary bitwy i pacyfikacji wsi

 

25 września 1944 roku, tuż przed świtem, oddziały niemieckie, których trzon stanowił 5 pułk strzelców ukraińskiej dywizja SS ” Galizien” otoczyły obozowisko partyzanckie w Jamnej. Partyzanci obserwowali ruchy wojsk niemieckich i aby uniknąć otwartej walki z przeważającymi siłami niemieckimi (według różnych źródeł od 2000 – 4000 żołnierzy), wycofali się na sąsiednie zalesione wzgórza, stwarzające dogodniejsze warunki do obrony. Po zaciętej i morderczej walce, partyzantom udało się znaleźć luki w nieprzyjacielskim pierścieniu. Tędy wyprowadzono prawie pół tysiąca ludzi, między dwoma posterunkami esesmańskich karabinów maszynowych. Rano hitlerowski kocioł okazał się pusty, a na pobojowisku było według różnych szacunków od 20 do 60 zabitych oraz od 20 nawet do 100 rannych esesmanów. Bolesne i dotkliwe były również straty partyzantów, ale niewspółmiernie mniejsze (4 zabitych i kilku ranny). Mimo znacznej dysproporcji sił, partyzanci wyszli z groźnego okrążenia, odnosząc zdecydowane zwycięstwo i zachowując nadal siły oraz wolę walki z niemieckim najeźdźcą.

 

po prawej: archiwalne zdjęcie mieszkańców Jamnej, którzy zginęli podczas pacyfikacji wsi

 

W czasie tych walk hitlerowcy za pomoc partyzantom spacyfikowali Jamną. Wieś płonęła przez całą noc z 25 na 26 września. Zginęło w tym czasie 27 osób. Przeżycia mieszkańców Jamnej z tamtych okrutnych dni zebrał i opublikował Maciej Kozłowski, w 30 rocznicę bitwy. Zostały one wydrukowane w czasopiśmie “Wieści” nr 41 z 13 października 1974 roku. Oto krótki i jakże dramatyczny cytat: “W piwnicy u Potoka ze dwudziestu ludzi siedziało. Więc jak przyszli i zobaczyli, to zaraz zaczęli krzyczeć: “Wychodzić. Wychodzić”. Pierwsza wyszło Potokowa z rocznym synkiem na ręku. położyli ją zaraz na progu, serią z automatu. tak samo Marię Stanuch, która też wyszła z małym dzieckiem. Dwaj chłopcy od Potoka myśleli, że uda im się przeskoczyć do lasu; nie przebiegli nawet dziesięciu metrów. Ale Niemcy bali się wejść na dół do piwnicy. Jak zobaczyli, że nikt więcej nie wychodzi, to podpalili chlewiki, co stały dookoła. Na dole zrobił się żar nie do wytrzymania, dym gryzł w oczy, jednak stary Potok nie pozwolił nikomu więcej wyjść. Leżeli na podłodze odmawiając litanię. Kiedy i chałupa stanęła w ogniu, Niemcy w końcu odeszli. Wtedy stary kazał wychodzić po jednemu, skakać przez płomienie i biec na dół lasu poparzeni, na wpół uduszeni, dotarli do zbawczych zarośli. Byli uratowani. Tymczasem Niemcy szaleli już w całej wsi. Mszcząc się za przegraną bitwę podpalali dom za domem. Gdy ktoś nie chciał wyjść, płonął żywcem, tak jak stara Brończykowa.”

 

Na Jamną wróciła nadzieja

Tak mówi ojciec Jan Góra – dominikanin, który na początku lat 90-tych na Jamnej rozpoczął budowę Republiki Dominikana. W budynku starej szkoły przekazanej przez gminę powstał Dom św. Jacka, a wkrótce pojawiły się następne domy. Teraz jest to centrum Duszpasterstwa Akademickiego Dominikanów z Poznania, służy młodzieży i studentom przez cały rok. Na Jamną powróciła nadzieja… – jak podkreśla o. Jan Góra – jej źródłem jest zbudowany na szczycie góry kościółek – Sanktuarium Matki Bożej Niezawodnej Nadziei ze szczególnym obrazem. Jest to obraz Matki Bożej Niezawodnej Nadziei namalowany na wzór tego, który niosła kobieta z trojgiem dzieci we wrześniu 1944 roku. Kobieta wyszła z dziećmi i obrazem naprzeciw hitlerowcom, wierząc, że w ten sposób uchroni wieś przez spaleniem. Jako pierwsi zginęli od kul karabinów.

 

Panorama Jamneńska

To cykl obrazów dotyczących historycznych losów Jamnej, na którą składają się cztery płótna namalowane w technice olejnej. Ich autorami są są Paulina Borowiak, Marcin Lorenc, Hanna Mazur z Poznania. Dzieło pokaźnych rozmiarów ( w sumie prawie 17 metrów kw.) powstało w sierpniu 2004 na Jamnej w Ośrodku Dominikańskim. Obecnie znajduje się w Izbie Pamięci nad Kaplicą Męczeństwa, w Dolinie Krzyży, w milczącym cieniu Kościoła Matki Bożej Niezawodnej Nadziei na Jamnej. Panorama podzielona jest na dwie części: “Pamięć” i “Nadzieja”. ( Obraz 1 – Pamięć o polowej mszy świętej z 13 sierpnia 1944, Obraz 2 – Pamięć o bitwie pod Jamną i jej ofiarach z 25 września 1944, Obraz 3 – Nadzieja w koronacji obrazu Matki Bożej Niezawodnej Nadziei dokonanej przez papieża Jana Pawła II w asyście ojca Jana Góry, Obraz 4 – Nadzieja w ludziach tworzących to miejsce z błogosławieństwem Jana Pawła II, opieką Matki Bożej Niezawodnej Nadziei i odwagą św. Jacka. fot: www.tarnow.pl i archiwum Akademickiego Ośrodka Dominikanów na Jamnej

 

na stronie wykorzystano informacje z www.jamna.com.pl

Tekst i zdjęcia ze strony: www.tarnow.pl

O Batalionie Barbara na www.batalionakbarbara.pl